Jak nie przytyć na wakacjach?

Drukuj

Jak nie rezygnować z przyjemności podczas wakacji i nadal cieszyć się ze swojego ciała?

Wakacje / urlop to najprzyjemniejszy czas dla większości z nas, ale według mnie, również okres gdzie mamy najwięcej pokus. Lody, zimne drinki, piwa, grille i wiele, wiele innych.

Jedziemy nad polskie morze, w ciepłe kraje czy chociaż w góry. Chcemy maksymalnie odpocząć, dlatego pozwalamy sobie na wszystko nie zważając na konsekwencje oraz zazwyczaj odpuszczamy treningi.

Niestety nie mam dla was przepisu na eliksir, ani magicznej tabletki, która spalałaby za nas kalorie, a my moglibyśmy cieszyć się wakacjami bez ograniczeń.

Jak wiecie, a może nie wiecie, że miejsca i kulturę kraju najlepiej poznaje się od kuchni. Nie wyobrażam sobie nie spróbować pizzy we Włoszech, krewetek we Francji czy knedlików w Czechach.

Ja nigdy nie rezygnuje z tych dobrodziejstw, natomiast z roku na rok obserwuję coraz lepszą formę.

basen

Jak ja to robię?

Po pierwsze, zwróćcie uwagę na słowa, które napisałam wyżej: “nie wyobrażam sobie nie spróbować pizzy…”. Domyślacie się o co chodzi?? SPRÓBOWAĆ…

Spróbować, nie oznacza obżerać się codziennie pizzą czy też smażonym serem. Jeżeli danego dnia zjem pizzę na wyjeździe, to resztę dnia staram się nie “przeginać” czyli wybieram posiłki zdrowe, tak jak na co dzień, ALE nie głodzę się przez resztę dnia, bo to też nie ma sensu.

Co jem na wakacjach lub wyjeździe?

W restauracjach wybieram lepsze opcje czyli nie rzucam się na frytki ze starej frytkownicy tylko wybieram ziemniaki pieczone/gotowane, mięso/rybę bez panierki (o ile to możliwe, pieczone, gotowane na parze lub grillowane), dressing do sałaty w postaci oliwy z oliwek, nie wybieram potraw w sosach, a do picia biorę wodę lub kawę czarną. Teraz podam wam przykładowe potrawy zjedzone “na mieście”.

IMG_4326
Owoce morza + pieczone ziemniaki, sos tylko posmakowałam z ciekawości, ale nie jadłam 😉
IMG_2933
IKEA; łosoś z brokułą + warzywa z oliwą z oliwek
IMG_4149
Grillowana ryba + warzywa na parze z masłem czosnkowym
IMG_4083
Grillowany stek z warzywami na parze
IMG_4140
Gambasy z sałatą, bagietki nie ruszyłam ale masło czosnkowe czywiście że tak 😀

 

 

IMG_4145
Sałatka z łososiem + jaglanka z daktylami i pomarańczą

Teraz przejdźmy do “grzeszków”.

Jeżeli jestem na typowych wakacjach, to pozwalam sobie na jednego “grzeszka” dziennie. Na co dzień, jest to 1-2x w tygodniu. Natomiast, teraz jest coraz większy dostęp do zdrowej żywności, że nawet nie potrzeba grzeszyć. Zdrowe desery mogą być obłędne w smaku.

Za grzeszki uważam m.in: bardzo kaloryczne potrawy, zawierające biały cukier, mąkę pszenną, dziwne dodatki, tłuszcz trans, piwko, słodycze z mlecznej czekolady itp. Ciasto które nie zawiera mąki pszennej/kukurydzianej oraz cukru białego/syropu fruktozowo – glukozowego i dodatków E…. (syntetycznych), dla mnie nie zaliczają się do grzeszków dużego kalibru. Oczywiście takiego ciasta zjem tylko kawałek, bo nawet zdrowe produkty jedzone w nadmiarze powodują przybieranie na wadze.

Dla przykładu grzeszkami będą: lody, kawałek ciasta, pizza, piwko… i najważniejsze jak już grzeszę, to wybieram jak najlepsze produkty czyli nie jest to ciacho z supermarketu, lody z maszyny czy pizza nie wiadomego pochodzenia. Wolę mieć przyjemność z jedzenia, niżeli faszerować się niesmacznym syfem. 

Poniżej przykłady grzeszków  😉

 

 

Jak widzicie, też sobie pozwalam na odbieganie od reguł.

Na codzień jednak bardzo rzadko zdarza mi się jeść niezdrowe rzeczy, ponieważ potrafię odtworzyć większość przepisów np. bezglutenową pizze, która smakuje obłędnie. 

Przejdźmy do najważniejszego aspektu utrzymania figury podczas wakacji.

Jak możecie się domyślać moim kluczem jest również trening.

Jeżeli trenuję to mogę pozwolić sobie na więcej, oczywiście tylko podczas urlopu bo wtedy moim celem jest jedynie utrzymanie dotychczasowej sylwetki.

Ćwiczę codziennie chociaż 10-20 min (trening lub bieganie) z max dwoma dniami wolnym w tygodniu – jeden dzień totalny rest a drugi rozciąganie.

I tu jest klucz do sukcesu :D. Nie muszę się martwić wakacjami bo nawet króciutki trening pozwala mi utrzymać formę.

PODSUMOWUJĄC

W trakcie wakacji trenujcie chociaż co drugi dzień!

Wystarczy zabrać ze sobą buty i strój sportowy. W coraz większej ilości hotelach są siłownie, można również poćwiczyć w pokoju hotelowym lub po prostu pójść pobiegać i przy okazji pozwiedzać okolicę. Opcji jest wiele, wystarczy 10-20 min – tyle czasu to każdy znajdzie.

Jeśli chodzi o jedzenie to nie obżerajcie się cały dzień! Pozwólcie sobie tylko na jedno odstępstwo.

Pijcie dużo wody z cytryną lub z zamrożonymi owocami. Jedzcie dużo warzyw, mięso/ryby grillowane oraz wybierajcie dania bez sosów.

Idealnym rozwiązaniem jest również śniadanie białkowo-tłuszczowe, które szczególnie polecam. Zaczynanie dnia od węglowodanów może powodować większy apetyt, przez co zjemy więcej np. jeśli zjemy płatki z mlekiem to najprawdopodobniej wyrzut insuliny będzie tak duży, że po 1- 2 h spadnie nam cukier do tego stopnia, że będziemy czuli potrzebę zjedzenia kolejnego posiłku.

Natomiast śniadanie, które jest tłuste np. jaja, boczek, jajecznica na kiełbasie czy jaja ze smalcem gęsim, będzie rozwiązaniem idealnym, ponieważ da nam sytość na dłużej, nie powodując przy tym uczucia ospałości. Mniej podjadamy w ciągu dnia oraz nasz organizm nie tworzy nowych komórek tłuszczowych, a te istniejące są spalane szybciej.

Jeśli jednak macie ochotę na węglowodany rano, to radzę zrobić najpierw trening na czczo, a dopiero śniadanie. Po treningu najlepiej jest zjeść węglowodany proste + źródło białka. Czyli jaglanka z miodem lub daktylami będzie dobrym rozwiązaniem + do tego jajka lub białko.

A tak poza tym, cieszcie się wakacjami.
Jak macie jakieś pytania, to piszcie w komentarzach.

Paulina Targańska, trener personalny, zdrowe jedzenie przepisy, skuteczna dieta odchudzająca, dieta bezglutenowa przepisy, bez glutenu, jak nie przytyć na wakacjach

 

Udostępnij i zostaw łapkę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *